archiwum bloga

środa, 22 sierpnia 2012

CODZIENNE: wróżby

Leżę na łóżku, za dużo myślę, jak zawsze. Nie mogę spać, więc biorę za telefon i piszę do Niejadka.
Kurde, nie mogę zasnąć bo zastanawiam się, czy on pisze, bo ma ze mnie bekę, lubi mnie, czy bo lubi ze mną pisać... mózgu, zamknij się!
Od razu mi lepiej, w jednej chwili zasypiam. Po pięciu minutach budzi mnie dźwięk, dostałam wiadomość, ledwo jestem w stanie ją rozczytać.
Kurde, nie mogę zasnąć, bo jestem w nim totalnie zabujana, a on we mnie nie. I nie wiem jak mam się ogarnąć, bo ciągle o nim myślę.
Wiem, że Niejadek nie zaśnie do drugiej w nocy, ale ja od razu osuwam się na poduszkę.

Jesteśmy wyczerpane ucieczką przed burzą, której wcale nie było. Zadajemy pytania i losujemy odpowiedzi z nakrętek od tymbarków, ale one wszystkie mówią to samo tak, tylko innymi słowami. Więc robimy własne wróżby, co z tego, że głupie i infantylne. Świetnie się bawimy, a w takie dni dobrze jest zapomnieć, że ma się te naście lat i poczuć się znów jak dziecko. 
Żaba.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz