Są wakacje, nudzę się w domu. Wychodzę po mleko, bo zbliża się pora obiadu. Wracam, zaglądam do szafki, a tam nie ma płatków, zaglądam jeszcze raz, nadal ich nie ma. Zniknęły, skłaniam się nawet ku wnioskowi, że ktoś je bezczelnie zjadł. Zaglądam do lodówki, przyglądam się, ale widzę tylko jajka, dżem i warzywa, nic, co smakowałoby z mlekiem. Szukam więc w myślach coś, co nadawałoby się do spożycia z mlekiem. Zaglądam do szafki, a tam czekolada. Mam wyrzuty sumienia, moja zrównoważona dieta właśnie odchodzi w niepamięć. Ale na szczęście wpadam na genialny pomysł.
Mieszam w misce łyżeczkę sody, półtora kubka mąki i dwie łyżki kakao. Ucieram pół kostki margaryny, dodaję szklankę cukru i jajko. Wszystko to mieszam razem z pokruszoną czekoladą, formuję kulki, które układam na blasze, a potem wstawiam do piekarnika na 170 stopni. Po 20 minutach ciastka są gotowe.
Sześć odkładam na spotkanie z Niejadkiem, sama pożeram dwa, maczając oczywiście w mleku.
Żaba.
Niejadek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz