archiwum bloga

czwartek, 16 sierpnia 2012

początek


Leżę na łóżku i porządkuję moje myśli. Zapamiętuje dobre pomysły metodą skojarzeń. Lista ciągnie się za długo, więc wstaję po kartkę papieru i mój ulubiony długopis. Zapisuję, rzeczy układając w kolumny. Do kupienia, do zrobienia, do pomyślenia, do napisania. „Poprosić mamę, żeby nauczyła mnie szyć na maszynie” zostaje na marginesie. Po chwili dodaję „przekonać wreszcie Niejadka na jakieś zdjęcia”.
Pomysł niespodziewanie wpada mi do głowy. Gnam na dół po telefon, żeby tam przypomnieć sobie, że przecież trzymam go w kieszeni. Powoli wracam do pokoju, ostatni raz rozważając w głowie co powiem i czy to doby pomysł, a najważniejsze, jak zareaguje Niejadek.
N: Halo?
Ż: Cześć grubasie. Mam pomysł. Załóżmy bloga.
N: Właśnie myślałam o czymś podobnym.
Ż: Widzisz, to chyba jakieś połączenia głuptasów objawiają się u nas.
N: Ale te zdjęcia raczej róbmy bez twarzy.
Ż: W końcu to twoja twarz, ale ja robię zdjęcia.
N: O nie, ty też masz być i koniec kropka.
Rozmowa trwa pięćdziesiąt trzy minuty. Kiedy się rozłączam, biorę do ręki moją listę. Przerabiam ją, dodaję parę pomysłów, które już zrealizowałam, ale z chęcią uwiecznię. Kolumna do kupienia zostaje uzupełniona nową książką kulinarną. Piszę pomysły na tytuł, nie podobają mi się, skreślam wiele razy. Nie mogę się doczekać , kiedy wreszcie wrócę do cywilizacji i będę miała mnóstwo czasu, żeby porównać moje pomysły z pomysłami Niejadka.
Żaba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz